Blog

The Protocol School of Poland®

Szanowni Państwo,

kilka dni temu dziennikarka, która akurat pisała na temat savoir-vivre’u, poprosiła mnie o komentarz na temat mówienia „smacznego”. Ostatnio dużo się o tym dyskutuje i pisze. Być może dlatego, że w jednym z odcinków Projektu Lady wyraźny był przekaz, że nie wypada. W tamtej sytuacji – a było to wspólne śniadanie – byłby to błąd. Sygnał do częstowania się daje gospodyni, zaczynając po prostu jeść albo mówiąc: „proszę, częstujcie się”. Chociaż w niektórych podręcznikach etykiety możemy przeczytać, że na początku przyjęcia gospodarz ma pełne prawo, by użyć słowa „smacznego”. Niektórzy dodają, że tylko w takim przypadku, kiedy gospodarz sam przyrządzał dania. Trudno jednak zgodzić się z tym akurat stanowiskiem, ponieważ wyglądałoby to na zachwalanie przez gospodarza swoich dokonań kulinarnych.

Ale w sytuacji, kiedy ktoś przypadkowo wpada do czyjegoś domu w czasie posiłku, może życzyć jedzącym smacznego, o czym wspomina w jednej ze swoich książek prof. Małgorzata Marcjanik, która naukowo zajmuje się grzecznością językową.

Jednak są okoliczności, kiedy zdecydowanie nie powinno się stosować tej formy grzeczności. Jest to spożywanie jakiegoś posiłku nie w formie przyjęcia, ale na zasadzie posilenia się, np. w pracy. Wtedy – mówiąc „smacznego” – przeszkadzamy tylko w jedzeniu. W pewnym sensie zmuszamy do reakcji, jaką powinno być podziękowanie, a to z pełnymi ustami jest niewykonalne.

Żeby zamknąć temat życzenia sobie „smacznego”, warto zastanowić się, co przemawia za tą formą, a co – przeciw. Wszelkie zwroty grzecznościowe ułatwiają komunikację, często są wstępem do kontaktów, są wyrazem życzliwości wobec innych ludzi, służą przełamaniu niezręcznej ciszy. Przeciw – jest niewiele – i zostało już tu omówione.

Co więc zrobić i jakie z tego wywodu można wyciągnąć wnioski?

Skoro mówienie „smacznego” może być odebrane przez kogoś jako fax pas, to zaniechajmy używania tego zwrotu albo przynajmniej nadużywania go, ale sami nikomu nie poczytujmy tego za nietakt, skoro wypływa z dobrych intencji.

A poza tym zauważyłam, że często czepiamy się jakichś drobiazgów, a nie zwracamy uwagi na dużo większe problemy, z jakimi mamy do czynienia w ostatnich czasach: z powszechnością wulgaryzmów, z brakiem grzeczności wobec starszych i słabszych, z bezmyślnością.

Na tym blogu będzie mowa i o tych większych sprawach związanych z etykietą, bo one pozwalają wspólnie żyć, i o tych drobniejszych, bo one dają poczucie pewności siebie.

Piszcie o wszystkim.

Irena Kamińska-Radomska